wtorek, 3 grudnia 2013

Rzodział I


-boże-jęknęłam, jeszcze zaspana. Czemu szkoła musi zaczynać się tak cholernie wcześnie? Codziennie zadaję sobie to pytanie po obudzeniu przez ten głupi budzik. Właśnie, budzik. Przetarłam leniwie oczy i sięgnęłam półprzytomna, żeby wyłączyć budzik który leży na szafce. Miałam zamiar już iść po świeże ubrania do garderoby, ale usłyszałam dziwne dźwięki z dołu. Wyszłam z pokoju delikatnie zamykając za sobą drzwi, no wiecie gdyby ktoś włamał się do domu to raczej nie chciałabym żeby mnie znalazł a potem bóg wie co porwał, zabił albo zgwałcił. Schodząc po cichutku na palcach po schodach, sięgnęłam po lampę która leżała akurat na szafce w przedpokoju. Może powinnam zadzwonić na policję zgrywać odważną, ale przecież nie wiem kto to. Kurde, dobra, nieważne. Powoli wychylając głowę, żeby zobaczyć jak wygląda włamywacz. Oniemiałam, kamień spadł mi z serca.
-Josh?-zapytałam z niedowierzaniem
Wszędzie poznam te włosy. Josh odwrócił się do mnie i chwila, chwila był cały w mące. Zachichotałam widząc jak wygląda.
-O Meg, wstałaś już-Uśmiechnął się przyjaźnie i podszedł do mnie, dając mi buziaka w policzek. Tak, jesteśmy rodzeństwem i nie próbujemy się pozabijać w każdej możliwej chwili, jak to inne rodzeństwa. Od zabójstwa matki Josh był dla mnie najbliższą osobom, zawsze mogłam mu o wszystkim powiedzieć, nawet o sprawach sercowych i nadal mogę. Jest bardziej dla mnie jako przyjaciel aniżeli brat. Ojciec stał się od tragedii zamknięty, rozumiem że nie jest mu łatwo ale my też to przeżywamy. Z moich rozmyślań wybudził mnie głos Josha, który nadal stał przede mną.
-huh-spytałam, Josh westchnął wyraźnie zirytowany ponieważ go nie słuchałam.
-Pytałem czy masz zamiar tak iść do szkoły-Powiedział, pokazując ręką na mój outfit, chichotając pod nosem, a ja właśnie zauważyłam że stoję w białej podkoszulce, białych dresach w serduszka i z lampką w ręce. To musi wyglądać komicznie.
-Nie-odpowiedziałam szybko zdając sobie sprawę, że znowu się zamyśliłam-Może gdybyś tak się nie tłukł w tej kuchni i nie wystraszył mnie tak a pro po na śmierć, zdążyłabym się wyszykować-Sapnęłam trochę już rozdrażniona. Spojrzałam na niego czekając na jego reakcje a ten uśmiechał się do mnie głupkowato, po chwili spoważniał i powiedział.
-Przepraszam Meg- Mówiąc złapał mnie w niedźwiedzim uścisku, odsunął się nadal trzymając ręce na moich ramionach-Wybaczysz mi siostrzyczko?-spytał robiąc minę małego szczeniaczka a niech to, wie że nie mogę się jej oprzeć-To co wybaczysz mi moja mała kochana Meg?-spytał ponownie nie zmieniając mimiki twarzy.
-Nie potrafię się na ciebie długo gniewać, wiesz przecież- Uśmiechnęłam się do niego słodko a po chwili czułam że nie dotykam ziemi, no tak Josh wziął mnie na ręce i okręcił mną wokół całej swoje osi-Puść mnie już bo mi kości złamiesz i lepiej powiedz mi czemu jesteś cały w mące- Pisnęłam, trzymając się jego barku, żeby nie spaść. Jakby teraz ktoś nas właśnie zobaczył pomyślałby pewnie że jesteśmy nienormalni.
-Okej- Mruknął i postawił mnie z powrotem na ziemię-Przyszedłem żeby zrobić ci naleśniki, ale pewnie jak widzisz nie za bardzo mi to idzie-Powiedział z lekkim grymasem na twarzy. Cały Josh, nie może znieść tego że umiejętności kulinarnych nie ma za grosz, biedactwo.
~.~
Po tym jak Josh zaproponował mi, że podwiezie mnie do szkoły i po drodze kupi mi coś jadalnego do jedzenia, bo oczywiście spalił wszystkie naleśniki. Poszłam do swojego pokoju odkładając przy okazji lampę z powrotem na szafkę w przedpokoju, podbiegłam do garderoby wyciągając z niej czarną bluzeczkę na ramiączkach która idealnie opina moje piersi, jakieś czarne przylegające rurki do tego jeszcze szarą bluzę i czystą koronkową bieliznę do  kompletu koronkowy stanik z efektem push-up. Nie mam zbyt małych piersi z czego jestem wdzięczna bogu ale nie są też zbyt duże, są akurat. Nigdy nie narzekałam na swoją sylwetkę, może oprócz wzrostu po z metrem 65 modelką nie zostanę. Oh no cóż nawet bym nie chciała, bo jaką frajdę daje ci bycie wieszakiem? Nieważne. Westchnęłam idąc do łazienki, rzuciłam jeszcze tylko okiem na zegarek który wisiał na ścianie i Zamarłam. Mam jeszcze 20 minut, kurde. Rzuciłam się szybko do łazienki, ściągając z siebie 3 ruchami piżamę weszłam pod prysznic. Odkręcając wodę oblałam moje ciało gorącą wodą, o tak tego mi było trzeba. Wracając do rzeczywistości gdzie zostało mi niecałe 20 minut na przyszykowanie się do szkoły. Namydliłam moje ciało żelem o zapachu wanilii i dokładnie je spłukałam, ogoliłam się jeszcze w niektórych miejscach i wyszłam z pod prysznica , owinęłam się umiejętnie ręcznikiem wokoło ciała. Umyłam zęby, podkręciłam włosy, nałożyłam niezbyt mocny makijaż składający się z podkładu, eyelinera, brązowego cienia ,tuszu i błyszczyka. Popatrzyłam jeszcze w lustro, sprawdzając swój obecny wygląda
-nie jest źle-mruknęłam sama do siebie. Ubrałam się szybko w już wcześniej przyszykowany przeze mnie outfit. Jednym ruchem sięgnęłam po plecak i zeszłam na dół. Josh czekał już na mnie przy drzwiach z kluczykami od jego ferrari w prawej ręce z wielkim uśmiechem na twarzy patrząc na mnie. To było dziwne
-Um, mam coś na twarzy?-spytałam z ciekawością w głosie. On jedynie pokręcił głową nadal mając ten uśmieszek na twarzy widocznie bardzo rozbawiony.
-Nie tylko po prostu dawno się nie widzieliśmy-Powiedział z powagą. Skinęłam na znak że rozumiem. Zakładając moje balerinki przypomniało mi się coś.
-Kurde Victoria miała nie podwieźć do szkoły, muszę jej napisać żeby się nie kłopotała-Zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu mojego telefonu ale Josh mi przerwał
-Nie martw się tym, wysłałem jej smsa że dzisiaj ja zabiorę cię do szkoły-Skinęłam i uśmiechnęłam się radośnie ale nie dziwcie mi się rzadko kiedy mój brat ma dla mnie czas od kiedy ‘pomaga’ tacie w interesach. Nie mam pojęcia jak bo kiedy zaczynamy rozmowę o pracy ojca on zawsze ucieka od tego jak najdalej, nawet nie wiem czemu. Co może być takiego strasznego w takiej firmie, praca papierkowa? proszę cię, on dopiero co ledwo skończył liceum a i tak rzadko do niego chodził. A teraz codziennie chodzi do pracy. Nie to nie możliwe musieli mi podmienić brata. Z zamyśleń wyrwał mnie Josh święcący mi moim telefonem po oczach. Pacnęłam go w ramie żeby przestał i wzięłam od niego mój telefon. Wyszłam z domu kierując się prosto do czarnego ferrari stojącego na podjeździe. Usadawiając się na miejscu pasażera czekałam aż Josh zrobi to samo z miejscem kierowcy. Pojechaliśmy przed szkołą po coś dla mnie do jedzenia, tak jak obiecał Josh.
~~
Czekaliśmy grzecznie na odbiór naszego jedzenia w samochodzie. Bawiłam się z nudów palcami. Rozejrzałam się wokół miejsca w którym staliśmy i zobaczyłam czarną furgonetkę jadącą w naszą stronę. Szczerze mówiąc ta furgonetka wyglądała jak wyciągnięta z jakiegoś taniego gangsterskiego filmu. Zachichotałam. Furgonetka zatrzymała się koło nas, Josh przyglądał jej się uważnie jakby bał się czegoś. Okno kierowcy furgonetki powoli się otwierało. Nie wiedziałam o co chodzi, słyszałam tylko ciężkie oddechy mojego brata. Josh patrzył na osobę w tej furgonetce z żądzą w oczach, jego palce były mocno wbite w kierownice. Odwróciłam na chwilę wzrok od Josha żeby dokładniej przyjrzeć się osobie w furgonetce, był w niej facet około 40-stki brunet, opalony. To co właśnie zrobił wstrząsnęło mną, ułożył dłoń w kształt pistoletu i wymierzył we mnie nią i udawał że strzela. Nie wiedziałam czy to co właśnie mi pokazał to był jakiś chory żart czy nie. Jedyne co teraz widziałam to jego chory uśmieszek a po chwili odjechał. Zamknęłam na chwilę oczy żeby poukładać sobie w głowie to wszystko. Po chwili je otworzyłam i spojrzałam na Josha który wyraźnie zdenerwowany, co ja mówię on wygląda jakby za chwile miał kogoś zabić. Wybierał numer do kogoś na swoim iphonie. Chciałam wiedzieć o co chodzi. Przecież ten gościu właśnie mi groził. Po ciszy i rozmyśleniach spytałam.
-Josh, kto to był?-Czekałam z nadzieją że mi odpowie. Wtedy złapał ze mną kontakt wzrokowy, to co zobaczyłam w jego oczach to jedynie złość, smutek i strach.
-Megan nie ruszaj się stąd, masz tu zostać-rzucił oschle po czym wyszedł z samochodu trzaskając drzwiami. Przewróciłam oczami, po czym przyglądałam się uważnie temu co robi. Dzwonił do kogoś, krzyczał. Nigdy nie znałam go od takiej strony. Znowu zamknęłam oczy żeby porozmyślać ten facet musi być bardzo niebezpieczny bo inaczej przecież Josh by się tak nie zachowywał ale jedno mnie zastanawia skąd zna tego gościa. Może Josh trafił w złe towarzystwo, może dilluje albo gorzej…Nie, boże muszę w ogóle przestać tak myśleć. To mój brat on nie byłby do tego zdolny. Otworzyłam oczy ,żeby zobaczyć w jakim stanie jest mój brat. Zamarłam. On tam był ale nie był sam.


~~~~
1 rozdział już jest

Bohaterowie


                                                                    Megan Parker

17-letnia córka,siostra,uczennica.Nigdy nie sprawiała problemów wychowawczych, piątkowa uczennica .Nigdy nie brakowało jej pięniędzy, gdyż jej ojciec posiada własną firmę rozprzestrzeniającą się na cały świat, dlatego byli pogaci.  Megan czasami  ma z tym problemy, nie może znaleźć prawdziwych przyjaciół którzy nie lecieli by na pieniądze jej taty. Na szczęście Megan ma swoją jedyną przyjaciółkę, którą zna od dzieciństwa, zanim jeszcze została bogata.


                                                                      Robert Parker

36-letni ojciec Megan i Josha, wdowiec  od 9 lat . Właściciel firmy ‘Chirstopherbucks’.


       Josh Parker 

19-letni Josh Parker, brat Megan. Wywodzi się raczej z imprezowego trybu życia, jest zupełnym przeciwieństwem swojej siostry.

Justin Bieber   


20-letni Pracownik Roberta Parkera Justin Bieber. Ma poważne problemy ze złością. Jest typem chłopaka na jedną noc.


Vicotoria Osborne
Najlepsza przyjaciółka Megan od czasów dzieciństwa, są dla siebie jak siostry. Victoria jest jedynaczką kocha imprezować i zwracać na siebie uwagę. Chodzą razem do klasy.



~.~
To na razie tylko bohaterowie ,do pierwszego rozdziału kochani J

poniedziałek, 2 grudnia 2013

prolog



Mieliście kiedyś takie uczucie ,kiedy osoba która wydaje ci się że znasz do urodzenia ,kochasz całym sercem ,myślisz że wszystko o niej wiesz ,kłamała przez cały ten czas ?Jest zupełnie inną osobą która ty przez cały ten czas znałaś ,ma drugą-złą stronę ,bardziej mroczną .Myślisz sobie ,czy to ty byłaś taka głupia że tego nie zauważyłaś ,czy to ta osoba tak dobrze grała.

     ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 hej,to tylko prolog mojego nowego opowiadania.Mam nadzieję,że opowiadanie przypadnie wam do gustu.